Prezydent Donald Trump zasugerował w środę, że może opuścić nadchodzący ślub swojego najstarszego syna — a media społecznościowe miały używanie.
Zapytany przez reportera, czy planuje uczestniczyć w uroczystości zaślubin Dona Jr. z Palm Beach z towarzyską Bettiną Anderson w weekend Dnia Pamięci, Trump był mniej niż entuzjastyczny.

„Chciałby, żebym przyszedł, ale to będzie tylko mała, prywatna uroczystość i postaram się dotrzeć" — powiedział Trump. „Powiedziałem, wiecie, to nie jest dobry moment dla mnie. Mam coś takiego jak Iran i inne sprawy."
Prezydent na tym nie poprzestał. „To jest sytuacja, w której nie mogę wygrać" — dodał. „Jeśli przyjdę, oberwę. Jeśli nie przyjdę, oberwę. Od fake newsów, oczywiście."
Uwagi te wywołały falę kpin w sieci.
Aaron Rupar, który jako pierwszy opublikował klip, nazwał go „klipem Trumpa wszech czasów". Progresywny komentator Keith Edwards był bardziej dosadny: „to jest niesamowite".
Progresywny aktywista Alex Cole nie gryzł się w język. „Wyobraź sobie, że słyszysz, jak twój ojciec mówi całemu krajowi, że nie jest pewien, czy twój ślub mieści się w jego harmonogramie" — napisał. „Ten facet znalazł czas na 300 wyjazdów golfowych, ale udział w ślubie syna wymaga dokładnego zastanowienia."
Współgospodarz Pod Save America, Tommy Vietor, były pracownik NSC za Obamy, ujął to prosto: „Trump rozważa opuszczenie ślubu swojego syna???"
Dyrektor ds. badań House Majority PAC, Liz Charboneau, miała może najbardziej cięty komentarz, nawiązując do dramatu HBO o dysfunkcyjnej dynastii medialnej: „Sukcesja, sezon 4, odcinek 3."
Reporter Bulwark, Andrew Egger, skupił się na sprzeczności. „Trump grał w golfa 14 razy od wybuchu wojny z Iranem" — napisał. „Ale najstarszy syn bierze ślub i mamy 'mam coś takiego jak Iran' lol."
Don Jr. i Anderson mają wziąć ślub w weekend Dnia Pamięci na prywatnej wyspie na Bahamach. Trump ogłosił ich zaręczyny w Białym Domu w grudniu 2025 roku.
