Bratanica prezydenta Donalda Trumpa publicznie wyśmiewa prezydenta po tym, jak udzielił dziwnej odpowiedzi na podstawowe pytanie: czy zamierza uczestniczyć w ślubie własnego syna?
Mary Trump, częsta krytyczka swojego wuja, wykorzystała w sobotę swój newsletter na Substacku Trump Trolls Trump, aby zaatakować prezydenta za jego odpowiedź dziennikarzom, którzy pytali o nadchodzący ślub Donalda Trumpa Jr. z Bettiną Anderson na Bahamach.

Odpowiedź Trumpa, cytowana słowami jego bratanicy, była trudna do zrozumienia.
„Chciałby, żebym przyszedł, ale to będzie tylko małe, prywatne przyjęcie i postaram się tam dotrzeć" – powiedział Trump według Mary. „Jestem w środku tego wszystkiego. Powiedziałem: 'To nie jest dobry moment dla mnie. Mam coś takiego jak Iran i inne sprawy. To jest coś, na czym nie mogę wygrać. Jeśli przyjdę, oberwę. Jeśli nie przyjdę, też oberwę.'"
Trump dodał następnie zdanie o swoim synu i Anderson, które samo w sobie wzbudziło zainteresowanie.
„Ale ma przy sobie bardzo osobę, którą znam od dawna i mam nadzieję, że będą mieli wspaniałe małżeństwo" – powiedział prezydent.
Mary Trump nie przepuściła żadnego z tych słów.
„Najwyraźniej na bardzo małych weselach ojciec pana młodego bywa czasem wykluczany" – napisała. „Najwyraźniej Donald 'zna' swojego syna Donniego 'od dawna', co, jak zakładałam, wynika z relacji rodzic-dziecko. I najwyraźniej uczestnictwo w ślubie własnego dziecka jest teraz politycznie kontrowersyjne."
Następnie zasugerowała, że jej wuj może naprawdę opuścić ślub, ponieważ jest zainteresowany czymś zupełnie innym.
„Rzecz w tym, że naprawdę wierzę, że Donald może ominąć ślub, bo jest zbyt zajęty rozmawianiem z dziennikarzami o swojej sali balowej" – napisała.
Zakończyła swój atak bezpośrednią wiadomością do kuzyna.
„Więc, przykro mi, Donnie. Nie przestawaj próbować. Może pewnego dnia twój ojciec odkryje podstawowe ludzkie przywiązanie" – napisała.
Mary Trump, psycholog, która napisała kilka książek o swoim wuju i rodzinie, jest jednym z najgłośniejszych głosów w szerszej rodzinie Trumpów krytykujących prezydenta. Sobotnią kolumna dodaje kolejną scenę do rodzinnego rozłamu, który od lat rozgrywa się publicznie.
