Bliskowschodnie narody, które znalazły się po złej stronie groźby Donalda Trumpa w miniony weekend świąteczny, zdemaskowały jego blef, ponieważ nie ma już on takiego znaczenia, jakie mu się wydaje.
Takie twierdzenie wysunął prowadzący MS NOW Joe Scarborough i felietonista Washington Post David Ignatius w poniedziałek rano, po tym jak dotknięte kraje wyraziły sprzeciw.

W weekend, gdy Trump przechwalał się, że porozumienie z Iranem jest bliskie, wyprzedził wypadki i napisał na Truth Social: „Obowiązkowo żądam, aby wszystkie kraje natychmiast podpisały Porozumienia Abrahamowe i że jeśli Iran podpisze swoje Porozumienie ze mną, jako Prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki, byłby to Honor przyjąć ich również do tej niezrównanej Światowej Koalicji."
Jak informował Washington Post: „Analitycy jednak wyrazili wątpliwość, że kraje zgodzą się na podpisanie, zwłaszcza gdy napięcia rosną w obliczu trwających konfliktów w Iranie, Libanie i Gazie. Oficjalna polityka irańska zakłada również likwidację Izraela i zastąpienie go państwem palestyńskim."
Scarborough włączył się do dyskusji, twierdząc, że Trump, którego wpływy w regionie zostały osłabione przez impas w Cieśninie Ormuz, nie ma dźwigni, by stawiać takie żądania.
Stwierdzając, że nowa deklaracja Trumpa w sprawie umowy z Iranem „zaczyna brzmieć jak każda inna bzdurna umowa pokojowa", Scarborough dodał: „I mówię, że wiem, iż rozmawiają, myślą, że są blisko, ale Irańczycy mówią: nie, nigdy nie zrezygnujemy z naszej broni nuklearnej. Będziemy nadal pobierać opłaty za korzystanie z cieśniny."
„A potem mamy Donalda Trumpa, który wczoraj trzymał w zasadzie słabą kartę, idąc jednak na całość i mówiąc: okej, Arabia Saudyjska, okej, Turcja, no dobrze, wszystkie te inne kraje, które nigdy nie przystąpią do Porozumień Abrahamowych — jedynym sposobem, żeby to zadziałało, jest to, by wszyscy dołączyli do Porozumień Abrahamowych. A Saudyjczycy już powiedzieli, że tego nie zrobią. Nie zrobią tego bez państwa palestyńskiego. Czy pokój jeszcze istnieje? Czy naprawdę zmierzamy ku niemu, czy to tylko więcej tego samego?"
„Tak więc, Joe, jest to, jak sugerują twoje komentarze, bardzo dezorientująca i przygnębiająca sytuacja" — odpowiedział Ignatius. „Jest dla mnie oczywiste, że prezydent Trump desperacko chce wyjść z tej wojny. Szuka wyjścia tak intensywnie, jak tylko może; uważa, że kolejna runda uderzeń kinetycznych będzie trudna dla USA — dla armii USA mało prawdopodobne jest łatwe osiągnięcie jego celów."
„Doprowadzi to nieuchronnie do jakiegoś rodzaju inwazji lądowej na Iran, czego Trump chce chyba najbardziej uniknąć. I dlatego zaproponował plan pokojowy, który tak bardzo odbiega od celów wojennych, które miał na początku" — dodał.
- YouTube youtu.be
