George Russell był przedsezonowym faworytem do tytułu, jednak jego słabsza forma pozwoliła koledze z Mercedesa, Kimiemu Antonellemu, zbudować znaczącą przewagę w klasyfikacji mistrzostw. (AFP pic)
MONTMELO: George Russell powrócił do podejścia, które mu odpowiada, zdobywając pole position podczas sobotnich kwalifikacji do Grand Prix Barcelony-Katalonii.
Przedsezonowy faworyt do tytułu wygrał pierwszy wyścig sezonu w Melbourne, po czym zaczął mieć trudności, gdy jego kolega z Mercedesa, Kimi Antonelli, triumfował w kolejnych pięciu Grand Prix, budując dominującą przewagę w mistrzostwach.
Russell rozpoczyna niedzielne Grand Prix na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej, tracąc 68 punktów do włoskiego nastolatka Antonellego.
„To były dla mnie trudne kilka wyścigów, oczywiście pech, było kilka słabych wyników, ale wróciłem do podejścia, o którym wiedziałem, że działa w moim przypadku w ten weekend" – powiedział Russell dziennikarzom w Montmelo.
„Ważniejsze niż pole position było dla mnie obserwowanie każdego okrążenia przez cały weekend… Czułem się dobrze i znowu poczułem się sobą."
Russell, który nie zdobył żadnych punktów w Monako po późnej karze przejazdu przez aleję serwisową, wyjaśnił, jak podążanie własną drogą było kluczem do jego sobotnich wyników.
„Ustawienie samochodu, mentalność, po prostu powrót do podstaw, tak naprawdę" – kontynuował 28-latek.
„Te samochody są tak skomplikowane, opony są skomplikowane, jednostki napędowe są skomplikowane i trudno nad wszystkim zapanować… zwłaszcza gdy masz (Antonellego)… radzącego sobie tak dobrze.
„Ciągle starasz się poprawiać i myślę, że kopiowanie rozwiązań innych naprawdę mnie cofnęło, więc jak powiedziałem, w ten weekend poszedłem własną drogą i to właśnie robiłem przez ostatnie kilka lat – cieszę się, że przynosi to efekty."
'Trudny weekend'
Zaledwie 0,064 sekundy za Russellem w kwalifikacjach uplasował się siedmiokrotny mistrz świata Lewis Hamilton, który zepchnął Antonellego na drugi rząd startowy.
Hamilton powiedział, że jego wynik był zaskoczeniem po opuszczeniu pierwszej sesji treningowej i trudnościach w kolejnych dwóch.
„To był dla mnie bardzo, bardzo trudny weekend osobiście. Naprawdę, naprawdę ciężko mi było złapać tempo po opuszczeniu P1" – powiedział Hamilton, którego Ferrari zostało poważnie zmodernizowane przed tym weekendem.
„Musiałem wykonać ogromny skok przed kwalifikacjami… chodziło po prostu o zaufanie do samochodu, do tylnej części samochodu, i myślę, że wykonaliśmy naprawdę dobrą pracę, wprowadzając poprawki" – dodał.
„Wiemy mniej więcej, gdzie jest nasz cel, i za to, że przywieźli tu tę modernizację w ten weekend, nie mogę im wystarczająco podziękować."
Szef zespołu Mercedes, Toto Wolff, powiedział, że Hamilton, którym zarządzał przez ponad dekadę, zawsze stanowi zagrożenie.
„Mój stary przyjaciel… kiedy ludzie wątpili, czy nadal ma tę szybkość, zawsze mówiłem, że jeśli jest we właściwym nastawieniu i samochód mu odpowiada, to trzeba się z nim liczyć" – powiedział Wolff stacji Sky Sports.
„Gdyby nie drobny błąd na końcu, byłby o półtorej dziesiątej szybszy od nas."

