Autorstwa Davida Christophera za pośrednictwem Bankless.com,
CME chce, aby kontrakt wieczysty Bitcoina od Kalshi został reklasyfikowany jako swap, a nie zakazany. To rozróżnienie ujawnia, o co tak naprawdę chodzi w pozwie przeciwko CFTC.
Wczoraj CME, dominująca giełda instrumentów pochodnych w kraju, pozwała CFTC w związku z niedawnym zatwierdzeniem regulowanych kryptowalutowych kontraktów wieczystych.
Giełda argumentuje, że kontrakt wieczysty Bitcoina od Kalshi powinien być traktowany jako swap, a nie kontrakt futures — zmiana klasyfikacji, która przesunęłaby produkt do bardziej restrykcyjnego zestawu przepisów skierowanego do instytucji. CFTC nazwała pozew „bezzasadnym" i stwierdziła, że z niecierpliwością czeka na jego oddalenie.
Od jakiegoś czasu wiemy, że duże giełdy, takie jak CME i ICE, są zaniepokojone wzrostem popularności kontraktów wieczystych — niepokój ten był już widoczny w ich naciskach na regulatorów, aby zbadali Hyperliquid pod kątem manipulacji, omijania sankcji i wszystkiego, co mogą znaleźć.
Dlaczego? Ponieważ regulatorzy w końcu otworzyli zgodną ze przepisami ścieżkę dla Amerykanów do handlu zupełnie nową klasą instrumentów pochodnych, których efektywność finansowa zagraża efektywnie monopolistycznemu modelowi biznesowemu tych dotychczasowych graczy.
Argument prawny CME obraca się wokół etykiety.
Jeśli kontrakt wieczysty Bitcoina od Kalshi jest kontraktem futures, może być przedmiotem obrotu na regulowanej giełdzie futures, gdzie zwykli użytkownicy z USA mogą mieć do niego dostęp. Jeśli jest swapem, podlega bardziej rozbudowanemu zestawowi przepisów stworzonych głównie dla instytucjonalnych instrumentów pochodnych, co utrudnia jego uruchomienie, dystrybucję i w praktyce czyni go niedostępnym dla większości traderów detalicznych.
To rozróżnienie brzmi technicznie i przypomina tę samą walkę toczącą się wokół rynków predykcji, ale efekt jest tutaj prosty: czy kontrakty wieczyste będą dostępne dla użytkowników detalicznych, czy zarezerwowane głównie dla podmiotów instytucjonalnych.
Pismo CME jest opakowane w język bezpieczeństwa, ale jak zawsze motywacja jest finansowa. Kontrakty wieczyste zagrażają tej części biznesu CME, która opiera się na wygasaniu kontraktów.
Normalny kontrakt futures wygasa. Aby utrzymać tę samą ekspozycję, trader musi rollować na nowy kontrakt przed jego wygaśnięciem. CME pobiera kolejną rundę opłat za handel i rozliczenia przy każdym rolowaniu, a ta rotacja zasila działalność w zakresie danych rynkowych, którą następnie sprzedaje.
Kontrakt wieczysty nie wygasa. Trader utrzymuje tę samą pozycję otwartą bezterminowo i rozlicza okresowe płatności finansowania zamiast rollowania.
Brak rolowania oznacza brak powtarzających się transakcji, co burzy rytm, na którym opiera się biznes CME. Rynek już rozumie to zagrożenie. Kiedy regulatorzy otworzyli drzwi na regulowane kontrakty wieczyste w USA, akcje CME, Cboe i ICE spadły, gdy inwestorzy wycenili realną konkurencję.
Nic z tego nie sprawia, że kontrakty wieczyste są nieszkodliwe. Mogą wiązać się z dźwignią finansową, likwidacjami i kosztami finansowania, które po cichu uszczuplają pozycję z czasem. Prezes CME Terry Duffy ma rację, że wielu traderów detalicznych nie w pełni rozumie te ryzyка, a platformy oferujące kontrakty wieczyste powinny zadbać o to, aby je jasno przedstawić.
Ale zablokowanie regulowanych kontraktów wieczystych w USA nie sprawia, że popyt znika. Popycha Amerykanów z powrotem offshore, gdzie mają mniej informacji, słabszy nadzór i mniejszą ochronę, gdy coś się posypie.
Dlatego właśnie lepszą odpowiedzią jest wyraźne uregulowanie instrumentu: limity dźwigni, standardy depozytów zabezpieczających i przejrzystość likwidacji.
Kryptowaluty są miejscem, od którego się to zaczyna, ponieważ rynki są już dojrzałe. To sprawia, że kontrakty wieczyste na Bitcoina są najłatwiejszym miejscem dla regulatorów do rozpoczęcia. Ale biorąc pod uwagę popyt, jaki zaobserwowaliśmy przy HIP-3, niedługo model rozszerzy się na akcje, indeksy i ETF-y.
To właśnie sprawia, że pozew CME jest tak wymowny. Giełda prosi o reklasyfikację, a nie zakaz. Nie robi się tego z produktem, który myśli się, że można zabić. Jeśli możesz go zabić, to go zabijasz. Jeśli nie możesz, przenosisz go, odcinasz, aby spowolnić krwawienie.
Taka jest historia kryptowalut. Pojawia się lepsza technologia, użytkownicy są przyciągani jej zaletami, dotychczasowi gracze nazywają ją niebezpieczną i zaczyna się walka regulacyjna. Te walki rzadko decydowały o tym, czy stary model zostanie chroniony. Decydują jedynie o tym, jak długo.
Perpifikacja już się rozpoczęła, a wszystko, na co mogą liczyć dotychczasowi gracze, to jej spowolnienie.


