Twierdzenie przywódcy z czerwonego stanu podczas wizyty w Gabinecie Owalnym spotkało się z lawiną sprostowań ze strony internetowych krytyków.
Wicegubernator Teksasu Dan Patrick powiedział w piątek dziennikarzom: „Rozdziału Kościoła od państwa nie ma w Konstytucji", stojąc za Trumpem. Tego samego dnia Teksaska Rada ds. Oświaty zatwierdziła listę obowiązkowych lektur, która zawierała fragmenty Biblii.

Reakcje w sieci obejmowały posty weryfikujące fakty, które wskazywały, skąd pochodzi zasada rozdziału Kościoła od państwa i jaki ma związek z Konstytucją.
„Słowo religia pojawia się w Konstytucji dwa razy" – napisał na X pisarz i podcaster Hemant Mehta. „Za każdym razem poprzedzone jest słowem 'Nie'."
„'Kongres nie ustanowi żadnego prawa dotyczącego ustanowienia religii' to pierwsze 10 słów w Karcie Praw" – zauważył komentator polityczny Jim Stewartson. „Traktat z Trypolisu (1797): Stany Zjednoczone 'w żadnym sensie nie zostały założone na religii chrześcijańskiej.' Oświecenie i Konstytucja dotyczą rozdziału kościoła od państwa."
„Klauzula Establishmentowa jest dosłownie pierwszą ochroną w Karcie Praw" – napisał kongresmen Mike Levin (D-CA). „Tomasz Jefferson słynnie opisał ją jako tworzącą 'mur oddzielający kościół od państwa'."
„Na jakiej planecie żyjemy?" – zapytał redaktor i reporter Mike Freeman.
„Tak to brzmi, gdy idioci się zbierają, biją się w religijne piersi i sieją głupotę" – napisał Michael Steele, konserwatywny gospodarz wieczorny MS NOW. „Słowa 'rozdział kościoła od państwa' nie pojawiają się w Konstytucji, ale są metaforą (wiesz, czym to jest, prawda?) z listu napisanego w 1802 roku przez Tomasza Jeffersona (od tamtej pory uznawanego za precedens przez nasz Sąd Najwyższy), w którym stwierdził, że Pierwsza Poprawka zbudowała 'mur oddzielający Kościół od Państwa'."


