Millenialsi i przedstawiciele pokolenia X stają w obliczu jednego z największych transferów majątku w historii – do 2048 roku z rąk do rąk ma przejść około 124 bilionów dolarów. Jednak w miarę jak nierówności majątkowe osiągają nowe ekstrema, transfer ten wzmacnia pytania o to, czy zamożne rodziny wywiązują się wystarczająco szybko ze swoich obietnic dotyczących znaczącego dawania.
Według nowego raportu Milken Institute na temat zmieniającej się dynamiki filantropii, napięcie to toruje drogę do „rozrachunku" w tym sektorze, gdy młodsze pokolenia zyskują coraz większy wpływ na rodzinne finanse.
„Nierówności majątkowe nigdy nie były większe niż teraz, a my coraz baczniej przyglądamy się bogatym" – powiedziała Melissa Stevens, wiceprezes wykonawcza Milken Institute Strategic Philanthropy i współautorka raportu. „Stawki wzrosły."
Od dziesięcioleci filantropia koncentrowała się na budowaniu dziedzictwa i długoterminowym dawaniu, a niektóre z najbogatszych rodzin na świecie zobowiązały się już do przekazania znacznej części swoich fortun poprzez inicjatywy takie jak Giving Pledge, zapoczątkowana przez Warrena Buffetta, Billa Gatesa i Melindę French Gates w 2010 roku. Jednak w miarę jak nasiliła się kontrola nad ultrabogactwem, wielu młodszych spadkobierców zdało sobie sprawę, że rodzinne zobowiązania nie zawsze realizowane są wystarczająco szybko.
Katherine Lorenz, liderka grupy Next Gen w ramach Giving Pledge – sieci spadkobierców i członków rodzin zaangażowanych w kształtowanie strategii filantropijnej – powiedziała, że już dostrzega tę zmianę. Zamiast czekać dziesiątki lat na podział majątku, wielu dzieci i wnuków zamożnych rodzin namawia starsze pokolenia do działania szybszego, podejmowania większego ryzyka i obdarzania większym zaufaniem społeczności, którym chcą pomagać.
„Widzę coraz więcej młodych ludzi, którzy naciskają na rodziców, żeby dawali więcej" – powiedziała Lorenz w rozmowie z Fortune. „[Mówią]: 'zarobiliście dość pieniędzy, mamo i tato, czas je oddać – i oddać szybciej.'"
„Wielu z nich jest gotowych szybciej uruchomić kapitał" – dodała. „Czasem barierą jest starsze pokolenie."
Majątek górnego 1% od kilku lat rośnie w historycznym tempie. Według Oxfam, majątki miliarderów wzrosły w samym tylko ubiegłym roku o ponad 16%, osiągając rekordowy poziom 18,3 biliona dolarów. I tylko podsyciło to narastające poczucie frustracji – zwłaszcza wśród młodych ludzi.
Prawie jedna trzecia dorosłych w wieku 18–29 lat uważa, że bycie „skrajnie bogatym" jest moralnie złe, według badania Pew z 2026 roku, w porównaniu z zaledwie 10% dorosłych w wieku 65 lat i starszych. Choć część tego podziału może odzwierciedlać realia ekonomiczne, z jakimi borykają się młodsi Amerykanie – od gwałtownie rosnących kosztów mieszkaniowych po dług studencki i rosnące koszty codziennych potrzeb – ukształtowało to również sposób, w jaki wielu spadkobierców postrzega swoją odpowiedzialność za pilniejsze i bardziej strategiczne wykorzystanie majątku.
„Niekoniecznie myślą o sobie jako o filantropach" – powiedziała Stevens. „Myślą o sobie jako o aniołach biznesu, inwestorach wpływu, inicjatorach zmian i rzecznikach."
Zamiast po prostu wypisywać czeki dla laureatów grantów, młodsze pokolenie coraz bardziej koncentruje się na finansowaniu systemowych zmian poprzez inwestowanie z wpływem, rzecznictwo i filantropię w stylu venture, powiedziała Stevens. Wielu z nich stawia w centrum zainteresowania takie sprawy jak zmiany klimatyczne, sprawiedliwość rasowa i równość płci, w miejsce szerszego skupienia innych pokoleń na tematach takich jak zdrowie i edukacja.
Lorenz powiedziała również, że wzrasta zainteresowanie rozwiązywaniem systemów, które wyrządziły szkody – a nie tylko przykładaniem „plastrów na ziającą ranę". Jako przykład podała kwestię mieszkalnictwa. O ile ważne jest zastanowienie się, czy można pomóc ludziom nie spać na ulicy tej nocy, równie ważne jest zadawanie pytań takich jak: „Dlaczego mamy tak wielu bezdomnych? Co się dzieje i jak sprawić, żeby mniej ludzi znalazło się w tej sytuacji?"
Jednym z najbardziej prominentnych przykładów zmieniającej się dynamiki filantropijnej jest MacKenzie Scott. Była żona założyciela Amazona Jeffa Bezosa, mająca 56 lat, w ciągu ostatnich sześciu lat rozdysponowała około 26 miliardów dolarów, w dużej mierze w postaci darowizn bez ograniczeń, pozwalając obdarowanym – takim jak HBCUs, grupy DEI i organizacje pomocy w przypadku katastrof – samodzielnie decydować o tym, jak najlepiej wykorzystać pieniądze.
„Jest po prostu wzorem filantropii opartej na zaufaniu" – powiedziała Stevens. „[To] naprawdę wychodzenie naprzeciw partnerstwu ze społecznością – uczenie się od niej, słuchanie jej i tworzenie razem z nią, zamiast przychodzenia z gotowym rozwiązaniem."
Kobiety w szczególności mają odgrywać coraz bardziej wpływową rolę w transformacji filantropijnej. Do 2048 roku mają odziedziczyć około 47 bilionów dolarów – około 56% całego dziedziczonego majątku na świecie. Stevens spodziewa się, że więcej z nich pójdzie prawdopodobnie śladem Scott i będzie współpracować ze społecznościami, aby wywierać wpływ oparty na rozwiązaniach poprzez swoje działania dobroczynne.
Lorenz rozumie narastające napięcie z własnego doświadczenia, dorastając w rodzinie o ultrawysokim majątku netto: Jej dziadek, George Mitchell, był magnatem naftowym i deweloperskim. Jego firma Mitchell Energy & Development Corp zajmowała miejsce 811. na liście Fortune 1000 w 2001 roku, a w tym samym roku została zakupiona przez Devon Energy Corp. za 3,1 miliarda dolarów.
Od wczesnego wieku Lorenz fascynowało pytanie, jak majątek można wykorzystać. Po ukończeniu Davidson College w Północnej Karolinie w 2001 roku spędziła czas w Nikaragui, a następnie w Oaxace w Meksyku, gdzie przebywała przez około sześć lat i założyła organizację non-profit służącą wiejskim społecznościom rdzennym. Jednak to za granicą, jak mówi, zetknęła się z centralnym paradoksem globalnej filantropii: założeniem, że bogactwo i wiedza ekspercka naturalnie przekładają się na rozwiązania.
„Myślisz, że znasz odpowiedź, wchodzisz do społeczności i zdajesz sobie sprawę, że to oni mają więcej odpowiedzi niż ty" – powiedziała obecna 47-latka. „Uczysz się od nich więcej, niż oni uczą się od ciebie. Przez wiele lat przeżywałam to otrzeźwienie – myśląc, że przychodzę pomagać, ale tak naprawdę wcale nie wnosząc wiele."
W wieku 25 lat zaczęła pracować w fundacji swojej rodziny, Fundacji Cynthii i George'a Mitchellów, gdzie zaczęła stosować te lekcje – upraszczając procesy przyznawania grantów i przesuwając większą władzę decyzyjną w stronę lokalnych społeczności.
Po tym, jak jej dziadek podpisał Giving Pledge w 2010 roku, Lorenz objęła ster fundacji w następnym roku. Następnie w 2013 roku zmarł, pozostawiając 10 dzieci, 27 wnuków i dziedzictwo filantropijne, którego zarządzanie stało się znacznie bardziej skomplikowane.
„Nie ma znaczenia, jak bardzo się sprofesjonalizujesz, ile polityk wdrożysz, ile struktur stworzysz" – powiedziała Lorenz. „W końcu powiedziałabym tylko, że dynamika rodzinna w pewnym sensie przebija wszystko – zarówno w dobrych, jak i złych aspektach."
Łącznie, przez prawie pięć dekad działalności fundacji, przekazała ona prawie 1 miliard dolarów na cele związane głównie ze zrównoważonym rozwojem – w tym ziemią, wodą i energią – a także edukacją. Dla Lorenz ta praca jest w równym stopniu zachowaniem dziedzictwa dziadka, co jego przyspieszaniem – i ma nadzieję, że coraz więcej spadkobierców będzie podzielało to nastawienie.
Ta historia została pierwotnie opublikowana na Fortune.com


