Według jednego licencjonowanego patologu, niedawne przemówienie prezydenta Donalda Trumpa podczas obchodów 250. urodzin Ameryki było pełne „znaczących" oznak możliwego „neurologicznego upadku", w szczególności licznych bełkotliwych błędów wymowy pewnych słów i fraz.
W środę Trump wygłosił przemówienie na National Mall w Waszyngtonie jako część wydarzenia „Great American State Fair", które od kilku tygodni jest owiane kontrowersjami. Dyskurs internetowy po wydarzeniu zdominowały filmy, na których widać tłumy opuszczające miejsce w trakcie jego przemówienia, co doprowadziło do kolejnych spekulacji na temat słabej frekwencji, jednak według obserwacji jednego z lekarzy słowa samego Trumpa wskazywały, że z jego zdrowiem poznawczym może dziać się coś poważnego.
Hilary Shae jest licencjonowanym patologiem mowy specjalizującym się w rehabilitacji po wstrząsach mózgu, a także twórczynią treści politycznych, która oferuje profesjonalne spostrzeżenia na temat oznak świadczących o tym, że Trump może cierpieć na zauważalny fizyczny i neurologiczny upadek. W swoim najnowszym filmie z soboty zwróciła uwagę na niektóre słowa, z wymową których Trump miał trudności podczas całego przemówienia, m.in. „250th anniversary" (250. rocznica), „magnificent" (wspaniały), „ancient ruins" (starożytne ruiny), „Los Angeles" i „horizon" (horyzont).
W niektórych przypadkach próby wymówienia tych słów przez Trumpa urywały się pod koniec, a w innych wymawiał je całkowicie błędnie, często nie zawracając sobie głowy poprawianiem się. Jak wyjaśniła Shae, te trudności z mową były „spójne" z pewnymi schorzeniami, które mogą być spowodowane takimi czynnikami jak demencja lub udar mózgu – dwie rzeczy, które wcześniej sugerowała jako możliwe problemy Trumpa na podstawie obserwowalnych objawów. Te potknięcia językowe, jak dodała, są często określane mianem „parafazji fonemicznych".
„Parafazje fonemiczne to sytuacja, w której motoryczna mowa wymagana do koordynowania słów i sylab nie jest odpowiednio skoordynowana" – wyjaśniła. „Na przykład, gdybym chciała powiedzieć 'telefon', ale przypadkowo powiedziałam 'telefon' z przestawionymi dźwiękami, byłoby to parafazją fonemiczną, ponieważ moje dźwięki zostały pomieszane."
Kontynuowała: „I właśnie to dzieje się przez większość czasu w mowie Donalda Trumpa. Koordynacja sylab i kolejności... im więcej sylab, tym wyższy poziom koordynacji motorycznej jest wymagany do utrzymania odpowiedniej koordynacji dźwięków mowy."
Shae zasugerowała również, że problem ten może być wynikiem dyzartrii – schorzenia, w którym osłabienie mięśni wymaganych do mówienia może powodować trudności z wypowiadaniem się, sprawiając, że mowa brzmi bełkotliwie lub jest spowolniona. Argumentowała, że jest to jeden z nowszych objawów, które Trump wykazuje, co jest zauważalne, gdy urywają mu się końcówki pewnych słów, zwłaszcza tych trzysylabowych lub dłuższych.
„Fakt, że w jednym 30-minutowym przemówieniu jest tak wiele przykładów tych trudności z mową, oznacza, że Donald Trump staje się coraz gorszy" – argumentowała Shae. „Cokolwiek się dzieje, czy to demencja, czy udar, czy kombinacja, czy zastoinowa niewydolność serca, czy cokolwiek innego – jego zdolności neurologiczne znacząco się pogarszają."


