Dziennikarka zajmująca się bezpieczeństwem narodowym dostrzegła rażącą niespójność w akcie oskarżenia przeciwko byłemu dyrektorowi FBI Jamesowi Comeyowi, która jej zdaniem ujawnia, jak bardzo polityczny wydaje się być ten przypadek.
Marcy Wheeler z Emptywheel przedstawiła w poniedziałek zestawienie porównawcze czterech spraw dotyczących gróźb, wniesionych przez mianowanego przez Trumpa prokuratora federalnego W. Ellisa Boyle'a w Wschodnim Okręgu Karoliny Północnej w ostatnich tygodniach, i doszła do wniosku, że sprawa Comeya wygląda dziwnie inaczej niż pozostałe.

„Akt oskarżenia Jima Comeya wygląda krucho w izolacji. Wygląda też jak przesada, zwłaszcza w porównaniu z tym, co jeszcze Ellis Boyle zatwierdzał w tych samych tygodniach" – napisała.
Boyle postawił czterem osobom zarzuty gróźb pod adresem Trumpa lub jego współpracowników od 21 kwietnia, jednak Wheeler zauważyła, że sprawa Comeya jest jedyną, którą Boyle ogłosił natychmiast, na „błyskotliwej" konferencji prasowej u boku pełniącego obowiązki prokuratora generalnego Todda Blanche'a i dyrektora FBI Kasha Patela. Inny oskarżony objęty aktem oskarżenia w mniej więcej tym samym czasie, Christopher James Hill, został cicho ogłoszony w poniedziałek, tygodnie po jego aresztowaniu.
Comey jest również jedynym spośród czterech, wobec którego w akcie oskarżenia postawiono zarzut przepadku mienia, a prokurator w jego sprawie opisał domniemane groźby znacznie bardziej szczegółowo niż w przypadku pozostałych.
Post z muszlami z napisem „8647", będący centrum sprawy, był szeroko krytykowany przez ekspertów prawnych jako nieobronny konstytucyjnie. Ustalenia Wheeler są zbieżne z wcześniejszymi doniesieniami, że sprawa muszli była odłożona na boczny tor aż do momentu, gdy Trump zwolnił prokuratora generalnego Pam Bondi.

